Koleje Dolnośląskie wkraczają na zupełnie nową, niespotykaną dotąd w Polsce ścieżkę taborowej rewolucji. Dolnośląski przewoźnik oficjalnie zakwalifikował trzech potężnych graczy do kolejnej fazy pionierskiego postępowania na dostawę bezemisyjnych pociągów hybrydowe. O kontrakt na pojazdy nowej generacji powalczą absolutni liderzy rynku: polskie konsorcjum PESA Bydgoszcz, niemiecki Siemens Mobility oraz czeska Skoda. Z wyścigu, ze względów formalnych i nowych unijnych regulacji, bezpowrotnie odpadł natomiast producent z Turcji.
Cel tej operacji jest jasny – na Dolnym Śląsku trwa masowa rekonstrukcja i przejmowanie przez samorząd województwa kolejnych, niezelektryfikowanych linii kolejowych. Aby wysłać tam nowoczesne składy, a jednocześnie nie stracić gigantycznych dotacji z Unii Europejskiej, nowe pociągi muszą być w pełni ekologiczne i bezemisyjne.
Wielki powrót kolei do odciętych miast
Dolnośląski renesans na torach odmienia mapę regionu na skalę niespotykaną w reszcie kraju. Samorząd województwa sukcesywnie odbudowuje linie, z których dekady temu zrezygnował narodowy zarządca PKP PLK.
W ciągu dziesięciu lat ponad ćwierć miliona Dolnoślązaków odzyskało dostęp do kolei. Tylko w tej chwili trwa budowa lub prace przygotowawcze na wielu liniach w naszym województwie. Stronie Śląskie, Lądek-Zdrój, Przemków, Lwówek Śląski czy Kowary to tylko niektóre z miast, do których po dekadach powrócą pociągi
– wylicza Paweł Gancarz, Marszałek Województwa Dolnośląskiego.
Ponieważ odtwarzane szlaki nie posiadają trakcji elektrycznej, konieczny jest zakup taboru z alternatywnym napędem. Zgodnie z zapowiedziami, już w przyszłym roku w regionie pojawią się nowoczesne ekodiesle, a kolejnym krokiem będą właśnie zaawansowane hybrydy.
Partnerstwo innowacyjne zamiast klasycznego przetargu
Zamiast tradycyjnego zakupu gotowych modeli, Koleje Dolnośląskie zdecydowały się na tzw. partnerstwo innowacyjne. To rzadki i elastyczny tryb. Przewoźnik sfinansuje wybranym producentom opracowanie i budowę od dwóch do czterech prototypowych pojazdów. To konstruktorzy zadecydują, czy postawią na napęd wodorowy, bateryjny czy technologię superkondensatorów.
Nie jest to jednak skok na głęboką wodę, ponieważ dolnośląski przewoźnik już wcześniej badał grunt pod tę technologię – warto przypomnieć, że jesienią ubiegłego roku Koleje Dolnośląskie testowały pociągi wodorowe, sprawdzając ich realne możliwości na naszych torach.
Jeśli zaplanowane na dwanaście miesięcy testy na dolnośląskich torach zakończą się sukcesem, spółka uruchomi gwarantowane prawo opcji. Wtedy na Dolny Śląsk trafi nawet 16 seryjnych pociągów nowej generacji.
Nowoczesne rozwiązania są testowane w całej Europie, a producenci dostarczają pociągi z napędem alternatywnym na kilka rynków. Z firmami prowadziliśmy też wcześniejsze konsultacje rynkowe, dlatego bardzo cieszą nas liczne i mocne oferty złożone w tym postępowaniu
– podkreśla Damian Stawikowski, prezes Kolei Dolnośląskich.
Turecka oferta zablokowana przez unijne prawo
Do ścisłego finału i fazy bezpośrednich negocjacji nie została dopuszczona oferta tureckiej firmy Bozankaya. Przewoźnik musiał podjąć taką decyzję z uwagi na restrykcyjne przepisy unijne. Nowe regulacje Wspólnoty wprost nakazują eliminowanie z kluczowych postępowań podmiotów z państw trzecich, które nie są stronami wiążących umów międzynarodowych o zamówieniach publicznych.
Teraz trzej dopuszczeni europejscy producenci zostaną zaproszeni do szczegółowych rozmów i złożenia ostatecznych ofert cenowych oraz technologicznych. Od momentu podpisania umów wykonawcy będą mieli 30 miesięcy na dostarczenie pierwszych prototypów.
Inwestycja idealnie wpisuje się w rynkowy boom regionalnego przewoźnika. W 2025 roku pociągami KD podróżowało rekordowe 25 milionów pasażerów, a do 2029 roku żółto-białe składy mają obsługiwać już 300 kilometrów tras zarządzanych bezpośrednio przez dolnośląski samorząd.