Kibice Miedzi Legnica przez lata zdążyli się przyzwyczaić do tego, że cierpliwość nie była najmocniejszą stroną władz klubu, a trenerzy zmieniali się tu nadzwyczaj często. Tym razem ma być inaczej. Działacze z Dolnego Śląska postanowili uciąć wszelkie giełdy nazwisk i ogłosili, że Janusz Niedźwiedź poprowadzi zespół również w sezonie 2026/2027. To jasny sygnał: na Orła Białego czas na spokój i stabilizację.
Liczby obroniły trenera
Kiedy w sierpniu 2025 roku Janusz Niedźwiedź przejmował stery w Legnicy, misja nie należała do łatwych. Musiał poukładać zespół w trakcie trwających rozgrywek, przestawiając go na swój autorski i wymagający system z trzema obrońcami i wahadłowymi ($3-4-2-1$). Choć po drodze zdarzały się turbulencje, twarde dane statystyczne pokazują, że obronił swoją pozycję wynikami.
Pod jego wodzą Miedź rozegrała 33 oficjalne mecze, w których:
-
odniosła 16 zwycięstw,
-
zanotowała 7 remisów,
-
poniosła 10 porażek.
Taki bilans daje średnią 1,67 punktu na mecz. To wynik, który w realiach pierwszoligowych pozwala realnie myśleć o czymś więcej niż tylko bezpiecznym środku tabeli. Co ciekawe, w Legnicy Niedźwiedź punktuje znacznie lepiej niż w swoich ostatnich klubach na poziomie Ekstraklasy – w Ruchu Chorzów jego średnia wynosiła 1,24 pkt, a w Stali Mielec równo 1,00 pkt.
Specjalista od awansów z czystą kartą
Decyzja o pozostawieniu 44-letniego szkoleniowca na stanowisku ma głębszy sens, jeśli spojrzymy na jego trenerskie CV. Niedźwiedź doskonale wie, jak smakuje sukces na zapleczu elity i jak buduje się zespoły z mentalnością zwycięzców.
Kibice w Polsce pamiętają go przede wszystkim z dwóch świetnych projektów:
-
Górnik Polkowice (2020/21): Gdzie na poziomie drugiej ligi stworzył prawdziwą maszynę do wygrywania, notując kapitalną średnią 2,05 punktu na mecz i wprowadzając klub ligę wyżej z pierwszego miejsca.
-
Widzew Łódź (2021/22): Gdzie podniósł z kolan utytułowany klub, wywalczył z nim bezpośredni awans do Ekstraklasy, a potem utrzymał zespół w krajowej elicie.
Nowa filozofia: Najpierw fundamenty, potem sukces
Zatrzymanie Janusza Niedźwiedzia na sezon 2026/2027 to przede wszystkim zwycięstwo zdrowego rozsądku. Miedź wielokrotnie płaciła frycowe za nerwowe ruchy kadrowe na ławce trenerskiej. Tym razem uznano, że rozliczanie szkoleniowca, który wszedł do klubu „w biegu”, byłoby niesprawiedliwe.
Teraz karta się odwraca. Trener dostaje to, co dla każdego ligowego stratega jest najcenniejsze: czystą głowę i pełny, niezakłócony okres przygotowawczy. To w czerwcu i lipcu Niedźwiedź będzie mógł od zera zaplanować letnie transfery, przepracować z drużyną letni obóz i od pierwszej kolejki nowego sezonu grać wyłącznie na własnych warunkach. Cel na najbliższe miesiące pozostaje niezmienny – powrót Miedzi tam, gdzie organizacyjnie i infrastrukturalnie jest jej miejsce. Czyli do Ekstraklasy.