[lwptoc skipHeadingLevel=”h3″]
Sąd Okręgowy w Legnicy wydał 13 czerwca 2025 roku wyrok w głośnej sprawie zabójstwa, do którego doszło w maju ubiegłego roku w Brunowie. Bartosz Ż., obecnie 20-letni, został skazany na 15 lat pozbawienia wolności za zabójstwo w zamiarze bezpośrednim. Mężczyzna zastrzelił z broni palnej syna partnera swojej babci.
Sąd, zgodnie z wnioskiem prokuratury, orzekł taką karę, biorąc pod uwagę, że w chwili popełnienia czynu oskarżony był sprawcą młodocianym, mającym zaledwie 19 lat. Oprócz kary więzienia, Bartosz Ż. będzie musiał zapłacić nawiązki w kwocie po 30 000 zł na rzecz matki i córki pokrzywdzonego. Prokurator ocenił wyrok jako słuszny.
Okoliczności tragedii
Do tragicznych wydarzeń doszło 22 maja 2024 roku. Bartosz Ż. przebywał w Brunowie u swojej babci i jej partnera, aby pomóc w prowadzeniu działalności gospodarczej. W tym samym domu mieszkał również pokrzywdzony – syn partnera babci, z którym Bartosz Ż. miał napięte relacje. Pokrzywdzony nadużywał alkoholu, co prowadziło do jego złośliwego i natarczywego zachowania wobec oskarżonego. Bartosz Ż. w korespondencji z bliskimi skarżył się na zachowanie mężczyzny, wyrażając obawy i groźby.
W związku z narastającym konfliktem, Bartosz Ż. około tydzień przed zdarzeniem zabrał pokrzywdzonemu należący do niego pistolet marki Walther P 38 i ukrył go w swoim pokoju. Krytycznej nocy, w godzinach nocnych, doszło do kolejnej kłótni w kuchni. Pokrzywdzony udał się do warsztatu, a oskarżony podążył za nim, wcześniej zabierając ukryty pistolet. W warsztacie Bartosz Ż. oddał dwa celne strzały z bliskiej odległości w głowę pokrzywdzonego, co doprowadziło do jego natychmiastowej śmierci.
Śledztwo i ustalenia
Opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej potwierdziły, że przyczyną zgonu były obrażenia postrzałowe głowy i kręgosłupa szyjnego, spowodowane dwoma strzałami oddanymi z bliskiej odległości.
Bartosz Ż. został szybko zatrzymany i od początku nie negował, że to on zastrzelił pokrzywdzonego. Początkowo twierdził, że strzały padły przypadkiem, jednak ostatecznie podał wersję zgodną z ustaleniami śledztwa, twierdząc, że działał ze strachu. Ustalono, że pokrzywdzony nie miał w rękach żadnego niebezpiecznego narzędzia.
Śledztwo wykazało również, że Bartosz Ż. w chwili popełnienia czynu był poczytalny i nie znajdował się pod wpływem alkoholu ani środków odurzających. Mimo że w środowisku rodzinnym i sąsiedzkim miał dobrą opinię i nie był wcześniej karany, za zarzucane mu zabójstwo w zamiarze bezpośrednim groziła mu kara od 10 do 30 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie.
