Miedź Legnica przegrała z Górnikiem Łęczna 0:2, co jest już szóstą wyjazdową porażką drużyny trenera Janusza Niedźwiedzia w tym sezonie.
Legniczanie, choć zmotywowani po wygranej ze Zniczem, musieli sobie radzić bez kontuzjowanego Juliusza Letniowskiego, a drobne urazy wykluczyły Milosa Jovicicia i Bartosza Kwietnia. Mimo to, skład pozostał niezmieniony i w pierwszej połowie to Miedź dominowała, stwarzając sytuacje. Marcel Mansfeld (uderzenie głową i przewrotką) oraz Kamil Drygas i Kamil Antonik (strzały z dystansu) byli bliscy zdobycia bramki, ale zabrakło im kluczowej celności.
Druga połowa przyniosła zmiany w postaci Zvonimira Petrovicia i Daniela Stanclika, ale problem Miedzi pozostał ten sam – brak skuteczności. Po kolejnych niecelnych strzałach (Bochnak, Córdoba, Grudziński) wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem.
Niestety, niewykorzystane sytuacje zemściły się w 82. minucie. Po rzucie rożnym i niefortunnym rykoszecie, piłkę do siatki skierował Kamil Kruk, dając Górnikowi prowadzenie. Legniczanie ruszyli do ataku, ale zamiast wyrównania, w doliczonym czasie gry nadziali się na kontrę. Jakub Bednarczyk zagrał do Kamila Orlika, który płaskim strzałem ustalił wynik na 2:0.
Porażka z Górnikiem Łęczna, który odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie, jest dla Miedzi sygnałem alarmowym. Zespół znad Kaczawy musi pilnie poprawić grę na wyjazdach, jeśli chce utrzymać kontakt z czołówką ligi.
[sc name=”ekstraklasa” ][/sc]
