To był mecz pełen walki, zwrotów akcji i piłkarskich emocji, który idealnie podsumował cały, niezwykle chimeryczny sezon w wykonaniu legniczan. W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego Betclic 1 Ligi Miedź Legnica pokonała na własnym boisku Puszczę Niepołomice 2:1. Choć podopieczni Janusza Niedźwiedzia zrobili to, co do nich należało, ze stadionowych głośników nie popłynęły okrzyki radości. Równolegle swój mecz wygrał bowiem ŁKS Łódź, co oznacza, że marzenia o barażach i powrocie do Ekstraklasy trzeba odłożyć na kolejny rok.
Jubileusze, prezenty i cios za cios
Niedzielne popołudnie na Stadionie Miejskim im. Orła Białego zaczęło się od miłych akcentów. Właściciel klubu, Andrzej Dadełło, wręczył pamiątkowe grafiki Kamilowi Antonikowi oraz Kamilowi Drygasowi za rozegranie okrągłych 100 meczów w zielono-niebiesko-czerwonych barwach (w przerwie uhonorowano także klubowych wolontariuszy). Kadrowo Miedź musiała radzić sobie bez kontuzjowanych Szymoniaka i Mioca, ale do składu wrócił Bartosz Kwiecień.
Mecz zaczął się od groźnych ataków Puszczy, ale to Miedź uderzyła jako pierwsza. W 19. minucie Cezary Polak sprytnie zgrał piłkę przed polem karnym, a Mateusz Grudziński huknął nie do obrony zza linii 16. metra. Goście z Niepołomic odpowiedzieli w 37. minucie – Michał Walski uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, piłka niefortunnie odbiła się od golkipera Miedzi Ivana Lucicia i wpadła do siatki. Do przerwy kibice oglądali szybki, dynamiczny futbol i remis 1:1.
Petrović zdejmuje pajęczynę. Zwycięstwo w końcówce
Druga połowa to festiwal niewykorzystanych szans z obu stron oraz popis młodego bramkarza Puszczy, Michała Perchela, który raz za razem frustrował legnickich napastników. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, nadeszła 89. minuta. Po krótkim rozegraniu rzutu wolnego przez Antonika, piłkę na trzydziestym metrze przejął Zvonimir Petrović. Pomocnik Miedzi odpalił prawdziwą torpedę, trafiając w samo okienko bramki rywali i zapewniając Legnicy wygraną 2:1.
Podsumowanie sezonu: Słaba jesień, obiecująca wiosna. Co dalej?
Zwycięstwo nad Puszczą pozwala zamknąć sezon z podniesioną głową, ale miejsce w środku tabeli dla klubu o takich aspiracjach i budżecie jak Miedź to jednoznaczne rozczarowanie. Dlaczego misja „Baraże” zakończyła się niepowodzeniem?
Kredyt zaufania dla Janusza Niedźwiedzia
Jeśli szukać jasnych punktów w końcówce tego sezonu, to jest nim bez wątpienia osoba trenera Janusza Niedźwiedzia. Szkoleniowiec przejął zespół w trudnym momencie i potrafił tchnąć w niego nowego ducha i poukładać go na tyle, że Miedź przestała być chłopcem do bicia. Wiosną Miedź grała odważniej, bardziej poukładanie w defensywie i do samego końca liczyła się w grze o baraże.
Dlatego moim zdaniem zwalnianie trenera po kilku miesiącach i szukanie nowego (a więc też nowej wizji gry i taktyki) byłoby kolejnym, klasycznym błędem karuzeli szkoleniowej w Legnicy. Janusz Niedźwiedź udowodnił, że ma pomysł na ten zespół. Przepracowanie z drużyną pełnego, letniego okresu przygotowawczego i możliwość zbudowania kadry „pod siebie” to szansa, którą zarząd klubu po prostu musi mu dać w nowym sezonie.
Transferowe niewypały i gracze pod formą
Osobny rozdział to postawa samych zawodników, bo trener nie gra na boisku. Ten sezon obnażył brutalną prawdę o letnich i zimowych okienkach transferowych. Część nowych graczy, sprowadzanych z głośnymi nazwiskami jako potencjalne gwiazdy ligi, kompletnie w Legnicy zawiodła, nie wnosząc do gry oczekiwanej jakości i przegrywając rywalizację z ambitną młodzieżą (jak Polak czy Grudziński).
Również kilku kluczowych, doświadczonych piłkarzy, którzy mieli ciągnąć grę Miedzi w trudnych momentach, zanotowało drastyczny zjazd formy i raziło boiskową apatią. Brak stabilizacji, seryjnie marnowane „setki” w kluczowych meczach (jak choćby tydzień temu z Ruchem Chorzów) kosztowały Miedź bezcenne punkty, których zabrakło w ostatecznym rozrachunku.
Przed Andrzejem Dadełło i pionem sportowym pracowite lato. Czas na głębokie wietrzenie szatni, pożegnanie drogich i nieefektywnych graczy oraz bezwzględne wsparcie wizji trenera Niedźwiedzia, jeśli w 2027 roku Legnica ma znowu myśleć o awansie do Ekstraklasy.

Nigdy Miedź nie awansuje do ekstraklasy, jeżeli będzie tracić tyle goli.W ofensywie jakoś idzie, chociaż powinno być lepiej ,to defensywa to tragedia, proszę zobaczyć stosunek bramek strzelonych do straconych.Chodze na mecze Miedzi , grałem też w piłkę i mogę powiedzieć że niektórym zawodnikom po prostu się nie chce biegać, walczyć, ważna jest kasa na koncie i nie będą umierać dla tego klubu.Panie trenerze z tyłu musi być na zero.Pozdrawiam.