W trzecim meczu kontrolnym tego lata piłkarze Miedzi Legnica musieli uznać wyższość GKS-u Katowice, przegrywając w Opalenicy 0:2. Dla podopiecznych Janusza Niedźwiedzia była to wymagająca lekcja przeciwko drużynie, która już niebawem rozpocznie walkę w eliminacjach europejskich pucharów.
Mecz od początku był intensywny. Wynik otworzył Ilya Szkurin, który po podaniu Mateusza Wdowiaka płaskim strzałem pokonał bramkarza Miedzi. Mimo prób wyrównania – m.in. uderzeń Bartosza Wolskiego czy akcji Gustafa Norlina – to katowiczanie lepiej radzili sobie z organizacją gry. Drugi gol dla „GieKSy” padł niefortunnie: po dośrodkowaniu z lewej flanki, piłka odbiła się od Mateusza Grudzińskiego i wpadła do siatki legniczan.
Trener Niedźwiedź: „To była cenna lekcja”
Po końcowym gwizdku trener Miedzi, Janusz Niedźwiedź, nie ukrywał, że rywal postawił bardzo wysoko poprzeczkę, ale wskazał też na niedosyt w ofensywie.
– Wiedzieliśmy, że to będzie najmocniejszy przeciwnik w tym okresie przygotowawczym. GKS bardzo szybko doskakiwał i skracał pole, co było dla nas lekcją, że musimy reagować jeszcze szybciej – ocenił szkoleniowiec. – Jestem zły, bo powinniśmy strzelić przynajmniej jedną, dwie bramki. Mieliśmy sytuacje, w tym jedną w końcówce, gdzie sędzia przerwał akcję sam na sam, dopatrując się spalonego, którego absolutnie nie było.
Intensywna praca w Szamotułach
Trener zwrócił uwagę na fakt, że sparing odbył się w trakcie ciężkiego cyklu treningowego. Dzień przed meczem zespół zaliczył aż trzy sesje, w tym bardzo wymagający poranny trening na boisku.
– Trochę było widać po zawodnikach, że ten krok jeszcze nie jest taki, jak będzie w lidze. Nie odpuszczaliśmy przygotowań, żeby być świeżymi na ten konkretny sparing. Mamy być przygotowani na ligę – wtedy mamy być świeżym zespołem – wyjaśnił Niedźwiedź.
Co dalej?
Przed legniczanami ostatnie dni zgrupowania. W sobotę zespół czekają aż dwa sparingi. Trener planuje, aby każdy z zawodników rozegrał pełne 90 minut, co pozwoli zamknąć ten etap przygotowań z odpowiednim „metrażem” intensywności.
– To będą zupełnie inne spotkania. Rywale z niższych lig sprawią, że częściej będziemy przy piłce i będziemy dominować. Dziś musieliśmy włożyć dużo wysiłku w obronę niską, ale to właśnie takie mecze dają najwięcej materiału do analizy – podsumował trener Miedzi.