To miał być rutynowy i błyskawiczny mandat za brak włączonego kierunkowskazu, a skończyło się widowiskowym pościgiem ulicami Legnicy, rozbiciem maszyny i obławą w krzakach. Wspólny patrol legnickiej drogówki oraz Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji zatrzymał 33-letniego mężczyznę, który uciekał przed mundurowymi najpierw motocyklem, a potem pieszo. Po zatrzymaniu okazało się, że uciekinier pobił swoisty rekord w łamaniu prawa.
Do mrożących krew w żyłach scen doszło w poniedziałek, 8 czerwca 2026 roku. Policjanci patrolujący miasto zauważyli motocyklistę, który skręcił na jednym ze skrzyżowań bez zasygnalizowania manewru. Gdy mundurowi włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe do kontroli, kierowca jednośladu gwałtownie odkręcił manetkę gazu i z potężną prędkością zaczął uciekać ulicami Legnicy.
Podczas desperackiego ucieczki kierowca stwarzał śmiertelne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Masowo ignorował znaki nakazu skrętu, jechał pod prąd na zakazach wjazdu i nie potrafił utrzymać prawidłowego toru jazdy.
Finał w zaroślach na Pątnowskiej
Szalony rajd nie trwał jednak długo. Po przejechaniu kilkuset metrów uciekinier wjechał w drogę dojazdową do jednej z posesji przy ulicy Pątnowskiej. Tam, próbując ominąć przeszkodę przy dużej prędkości, stracił panowanie nad maszyną i z impetem wywrócił się na ziemię.
Mężczyzna błyskawicznie podniósł się z ziemi, porzucił leżący pojazd i zaczął biec pieszo. Policjanci ruszyli za nim w bezpośredni pościg. Po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów namierzyli i obezwładnili 33-latka, który próbował ukryć się przed nimi w gęstych zaroślach.
Amfetamina, kradzione Kawasaki i list gończy
Gdy mundurowi zaczęli sprawdzać zatrzymanego w policyjnych systemach informatycznych, skala jego przewinień zszokowała samych funkcjonariuszy. Lista zarzutów rosła z minuty na minutę. Mężczyzna miał już wcześniej cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami. Choć był trzeźwy, to szybki test narkotykowy dał wynik pozytywny w kierunku amfetaminy i metamfetaminy.
Dodatkowo okazało się, że tablice rejestracyjne na motocyklu pochodzą z zupełnie innego pojazdu, a samo lśniące Kawasaki figuruje w bazach danych jako skradzione. Jakby tego było mało, 33-latek był poszukiwany przez polski wymiar sprawiedliwości do odbycia bezwzględnej kary 2 lat i 2 miesięcy pozbawienia wolności.
Policja: „Skrajna nieodpowiedzialność”
Sprawę bezmyślnego zachowania uciekiniera ostro komentują oficerowie legnickiej komendy, zwracając uwagę na ogromne zagrożenie, jakie mężczyzna sprowadził na niewinnych przechodniów i kierowców.
– Zatrzymany 33-latek wykazał się skrajną nieodpowiedzialnością, uciekając ulicami miasta pod wpływem silnych środków odurzających i na dodatek skradzionym pojazdem. Tacy kierowcy to śmiertelne zagrożenie na drogach. Mężczyzna unikał więzienia, ale dzięki czujności i natychmiastowej reakcji policjantów trafi dokładnie tam, gdzie jego miejsce – za kraty
– komentuje całe zajście kom. Jagoda Ekiert z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.
Odzyskany przez policjantów motocykl Kawasaki został zabezpieczony i odholowany na parking strzeżony, skąd niebawem wróci do prawowitego właściciela. 33-latek prosto z policyjnego aresztu zostanie przewieziony do zakładu karnego. Za całą serię nowych przestępstw i dziesiątki wykroczeń drogowych wkrótce ponownie odpowie przed sądem, co drastycznie wydłuży jego dwuletni pobyt za kratami.

