To była prawdziwa huśtawka emocji i cios, po którym trudno będzie szybko dojść do siebie. Legniczanie kontrolowali przebieg wydarzeń przez większość niedzielnego wieczoru, lecz w samej końcówce roztrwonili bezpieczną przewagę. O losach dramatycznego pojedynku zadecydował zabójczy cios krakowian równo z końcową syreną.
Pełna kontrola, ale brak kropki nad „i”
Niedzielny pojedynek 4. kolejki Ligi Centralnej w hali przy ul. Wierzyńskiego od początku nie stał na porywającym, wyśrubowanym poziomie sportowym, ale pod względem dramaturgii i zwrotów akcji dostarczył kibicom ekstremalnych wrażeń. Na parkiecie mnożyły się błędy po obu stronach, a o ostatecznym rezultacie zadecydowała bezlitosna bezkompromisowość w decydujących sekundach.
Początek należał do przyjezdnych z Krakowa, którzy do 22. minuty utrzymywali jedno-, dwubramkową przewagę. Wtedy jednak Siódemka wrzuciła wyższy bieg – trzema trafieniami z rzędu odpowiedzieli gospodarze, odskakując na 9:7 i kontrolując grę do końca pierwszej połowy, którą zamknęli wynikiem 13:10.
Po zmianie stron scenariusz wydawał się pod pełną kontrolą legniczan. Kiedy w 14. minucie drugiej odsłony celnym rzutem popisał się Karol Put, na tablicy widniał obiecujący rezultat 14:10. Zamiast jednak pójść za ciosem i bezpiecznie zamknąć mecz, gospodarze pozwolili akademikom na mozolne odrabianie strat. Emocje sięgnęły zenitu, gdy po trafieniu Dawida Króla Siódemka prowadziła jeszcze 24:21, a w powietrzu wyraźnie pachniało domowym triumfem.
Dramatyczny finisz i cios równo z syreną
Końcówka spotkania zamieniła się w koszmar. Trafienie Karola Puta w 58. minucie na 26:25 było ostatnią jasną chwilą gospodarzy. Krakowianie rzucili się do desperackiej pogoni – najpierw wyrównał Szymon Wójt, a na zaledwie dwie sekundy przed końcową syreną decydujący cios zadał Jakub Wzorek, pieczętując zwycięstwo AZS AGH 27:26.
Jasnymi punktami tego trudnego wieczoru była postawa bramkarzy. Piotr Śliwiński, Marcin Górkowski oraz wchodzący z ławki Jakub Zembrzycki (który popisał się obroną dwóch rzutów karnych) dwoili się i troili między słupkami. Kibice mogli też odnotować pozytyw w postaci powrotu na parkiet Kacpra Majewskiego, który ma już za sobą problemy zdrowotne. Po tej bolesnej lekcji Siódemka musi jednak szybko wyciągnąć wnioski, bo punkty uciekły w najgorszy z możliwych sposobów.
Bądź na bieżąco!
Na portalu Legnica.NET każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach w Legnicy. Obserwuj nas w Google News, by nie przeoczyć żadnej informacji.
