Kolejne rozczarowanie dla kibiców znad Kaczawy. Miedź Legnica w ramach 30. kolejki Betclic 1 Ligi uległa na wyjeździe Pogoni Siedlce 0:2. Choć legniczanie mieli swoje szanse, to ostatecznie w ich grze było zbyt dużo chaosu, co w piłkarskim żargonie kwituje się krótko: piłkarze po prostu „grali gruz”. To druga porażka z rzędu, która komplikuje sytuację zespołu w tabeli.
Niewykorzystane szanse i roszady w składzie
Przystępując do starcia w Siedlcach, sztab szkoleniowy Miedzi musiał radzić sobie bez Bartosza Kwietnia, który wciąż leczy uraz. Brak defensywnego filara wymusił kolejne zmiany – w środkowej strefie boiska od pierwszej minuty zameldowali się Mateusz Bochnak oraz Zvonimir Petrović, zastępując Asiera Córdobę i Erdala Rakipa. Początek meczu zwiastował otwarte widowisko. Już w pierwszej minucie bliski szczęścia był Kamil Antonik, jednak nie zdołał czysto trafić w piłkę po dośrodkowaniu Gleba Kuchki.
Mimo optycznej przewagi Miedzi w pierwszym kwadransie, to gospodarze mogli objąć prowadzenie po zabójczej kontrze. W 9. minucie Cezary Demianiuk znalazł się w sytuacji sam na sam z Ivanem Luciciem, ale austriacki golkiper popisał się instynktowną i skuteczną interwencją. Kolejne minuty to festiwal niewykorzystanych okazji legniczan – próbowali Antonik, Kuchko oraz Petrović, jednak na drodze za każdym razem stawał świetnie dysponowany Jakub Lemanowicz.
Efektowna przewrotka i zabójcza kontra Pogoni
Druga połowa rozpoczęła się dla gości w najgorszy możliwy sposób. W 49. minucie, po rzucie rożnym bitym przez Damiana Szuprytowskiego, w polu karnym Miedzi doszło do ogromnego zamieszania. Najprzytomniej zachował się Marcin Flis, który efektownym uderzeniem przewrotką pokonał Lucicia, otwierając wynik spotkania. Bramka ta wyraźnie podcięła skrzydła legniczanom, a nakręciła gospodarzy.
Miedź próbowała odpowiedzieć strzałem Mateusza Grudzińskiego, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Decydujący cios padł w 63. minucie. Pogoń wyprowadziła wzorcowy kontratak – Miłosz Drąg wpadł w pole karne i wyłożył piłkę Karolowi Podlińskiemu. Rosły napastnik płaskim uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Miedzi, ustalając wynik na 2:0.
Bezoowocne oblężenie w końcówce
Ostatnie dwadzieścia minut to desperackie próby odrobienia strat przez zespół z Legnicy. Najbliżej szczęścia było w 80. minucie, kiedy to doszło do prawdziwego oblężenia bramki Lemanowicza. Najpierw golkiper Pogoni obronił strzał z rzutu wolnego Cezarego Polaka, a następnie dobitkę Marcela Mansfelda. Piłkę z linii bramkowej w ostatniej chwili wybijał jeszcze Damian Jakubik.
W doliczonym czasie gry Miedź nie miała już argumentów, by sforsować szczelną defensywę siedlczan. Kolejne interwencje Lucicia przy strzałach Podlińskiego uchroniły gości przed wyższą porażką, jednak nie zmieniły faktu, że legniczanie wracają do domu z pustymi rękami, prezentując formę daleką od oczekiwań.