Wyszedł po 15 latach za zabójstwo i niemal natychmiast zamienił życie swojej rodziny w piekło. 41-letni Adrian P. zwabił do mieszkania nastoletniego pasierba, raził go paralizatorem, dusił i zmuszał do nagrania obciążającego matkę. Mężczyzna uciekł przed policyjną obławą, zabarykadował się w pensjonacie w Karpaczu, a teraz po raz kolejny trafił za kraty.
Piekło za zamkniętymi drzwiami
Tragedia narastała od dłuższego czasu. 16 sierpnia 2026 roku Adrian P. wpadł w szał w jednym z legnickich mieszkań. Będąc pod wpływem alkoholu, urządził awanturę, grożąc żonie śmiercią oraz zapowiadając, że spali mieszkanie należące do jej matki. Kobiety w obawie o własne życie powiadomiły służby. Mężczyzna został zatrzymany, a prokurator wydał wobec niego środki wolnościowe – m.in. zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych. Podejrzany nic sobie jednak z tego nie zrobił i zaledwie kilka dni później zrealizował plan makabrycznej zemsty na 17-letnim pasierbie.
Paralizator, taśma i duszenie. Dramat na osiedlu
Podstępem zwabił chłopca do mieszkania w rejonie alei Rzeczypospolitej, a gdy ten znalazł się w środku, przekręcił klucz w zamku i stał się bezwzględnym oprawcą. Adrian P. rzucił się na nastolatka: bił go po twarzy i potylicy, skrępował mu ręce taśmą, wielokrotnie raził prądem z paralizatora oraz dusił rękoma, przedramieniem i nogami, narażając jego życie na bezpośrednie niebezpieczeństwo. Wszystko po to, by wymusić na przerażonym chłopcu kłamliwe oświadczenie o rzekomej nielojalności i zdradzie jego matki, co miało posłużyć w planowanym procesie rozwodowym. Po kilku godzinach koszmaru wyprowadził pobitego nastolatka na zewnątrz i zmusił do powtórzenia słów przed kamerą telefonu.
Oblężenie w Karpaczu i potężne zarzuty
Chłopcu udało się uciec, a ze strachu przed oprawcą początkowo okłamał bliskich, że po prostu przewrócił się na hulajnodze. Prawda szybko wyszła na jaw, a zawiadomienie trafiło do organów ścigania, podczas gdy medycy potwierdzili u nastolatka liczne obrażenia – m.in. obrzęki, wylewy podspojówkowe, otarcia i ślady po oparzeniach od paralizatora. Gdy sprawa wyszła na jaw, Adrian P. zaczął uciekać, kryjąc się najpierw w Legnicy, potem w Kowarach, aż w końcu namierzono go 26 sierpnia w pensjonacie w Karpaczu, gdzie zabarykadował się w pokoju i gorączkowo niszczył telefon z obciążającym nagraniem.
Śledztwo w tej wstrząsającej sprawie przejęła Prokuratura Okręgowa w Legnicy. Jak przekazuje rzecznik prasowy prokuratury prok. Liliana Łukasiewicz, wobec podejrzanego skierowano do sądu wniosek o tymczasowy areszt ze względu na surową karę, obawę matactwa, ukrywanie się oraz naruszenie wcześniejszych zakazów.
Adrian P. nie przyznał się do winy – w kwestii pasierba odmówił wyjaśnień, a w sprawie awantury z żoną twierdził, że jedynie odpowiadał na słowne zaczepki. Teraz najbliższe trzy miesiące spędzi za kratami, a za popełnione przestępstwa w warunkach recydywy grozi mu kara od 5 do 25 lat pozbawienia wolności.
Bądź na bieżąco!
Na portalu Legnica.NET każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach w Legnicy. Obserwuj nas w Google News, by nie przeoczyć żadnej informacji.
