Sobotnie derby Dolnego Śląska w Lidze Centralnej dostarczyły kibicom skrajnych emocji, choć oszczędne w bramki widowisko trzymało w napięciu do absolutnie ostatniej sekundy. Siódemka Miedź Legnica po szalonym pościgu, dramatycznych kłopotach kadrowych i bramkarskim show na parkiecie przegrywa na wyjeździe z Puriną Kąty Wrocławskie 20:21. O końcowym wyniku zadecydowały detale i kontrowersyjna decyzja sędziów w samej końcówce.
Festiwal interwencji na parkiecie. Obaj bramkarze w transie
To spotkanie od pierwszej do ostatniej minuty stało pod znakiem twardej, fizycznej walki o każdy centymetr parkietu oraz absolutnego popisu bramkarzy. W starciu z Puriną kibice oglądali łącznie zaledwie 41 bramek, co przy szczypiorniaku na tym poziomie jest rzadkością. Wszystko przez to, że między słupkami cuda wyprawiali Piotr Kaczmarek po stronie gospodarzy oraz Piotr Śliwiński w barwach Siódemki. Obaj golkiperzy zanotowali kosmiczną skuteczność obron na poziomie zbliżonym do 50 procent.
Golkiper gospodarzy rozpoczął ten mecz w imponującym stylu, zatrzymując już na samym początku dwa rzuty karne wykonywane przez legniczan. Ponieważ po drugiej stronie w wybitnej dyspozycji znajdował się również Śliwiński, zdobywanie bramek w pierwszej odsłonie było niezwykle trudnym zadaniem. Tuż przed przerwą gospodarze zdołali jednak wykorzystać moment dekoncentracji i odskoczyli na bezpieczniejszą, trzybramkową przewagę.
Improwizacja trenera i świetny zrywy Siódemki po przerwie
Sytuacja legniczan skomplikowała się nie tylko ze względu na wynik, ale i problemy kadrowe. W trakcie meczu kontuzji nabawił się Łukasz Kużdeba. Z racji tego, że nominalny lewy skrzydłowy Kacper Majewski był w tym starciu niedostępny, trener Jarosław Hipner musiał ratować się improwizacją. Na skrzydło desygnowani zostali Filip Kruszelnicki, Miłosz Maciejewski oraz Karol Put.
Ten ostatni rozgrywał absolutny mecz życia. Put wziął na siebie ciężar gry w ofensywie i w pierwszej połowie zdobył aż 6 z 8 bramek dla Siódemki, ciągnąc drużynę za uszy. Po zmianie stron legniczanie zakasali rękawy – żelazna obrona i kolejne kapitalne interwencje Śliwińskiego przyniosły efekt w 41. minucie, kiedy na tablicy wyników widniał remis 13:13.
Gospodarze odpowiedzieli mini-serią i wrócili na prowadzenie 16:13, ale wtedy Siódemka odpaliła kolejny zwrot akcji. Dwa trafienia Dawida Króla oraz dwa Karol Skawińskiego dały legniczanom upragnione prowadzenie 17:16 na dziesięć minut przed końcem spotkania.
Bolesna końcówka i kontrowersje w ostatnich sekundach
Niestety, Siódemka nie wykorzystała szansy na podwyższenie prowadzenia, co mogłoby zupełnie odmienić losy meczu. Wtedy na parkiecie znów uaktywnił się bramkarz Puriny, który kilkoma kluczowymi paradami zablokował legnicką nawałnicę. W 58. minucie gospodarze prowadzili już 21:19 i sytuacja stała się krytyczna.
Siódemka walczyła do samego końca – w ostatniej minucie kontaktowego gola zdobył Maciej Stańko, dając sygnał do ostatecznego szturmu. Na wyrównanie zabrakło już jednak czasu, choć okazja ku temu była. Niestety, w mocno kontrowersyjnych okolicznościach sędziowie nie przyznali legniczanom piłki po ostatniej akcji, co zamknęło drogę do remisu.
Purina Kąty Wrocławskie – Siódemka Miedź Legnica 21:20 (13:10)
Porażka w Kątach Wrocławskich zepchnęła Siódemkę do strefy spadkowej Ligi Centralnej, podczas gdy gospodarze doszlusowali do ścisłej czołówki. Czasu na rozpamiętywanie nie ma jednak ani chwili – okazja do szybkiej rehabilitacji i ucieczki spod kreski nadarzy się już w najbliższą sobotę, 31 października. O godzinie 13:00 Siódemka podejmie we własnej hali przy ul. Wierzyńskiego zespół SMS ZPRP Kielce.
Bądź na bieżąco!
Na portalu Legnica.NET każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach w Legnicy. Obserwuj nas w Google News, by nie przeoczyć żadnej informacji.
