Dla trojga z nich wymarzone zagraniczne wczasy zakończyły się w najgorszy możliwy sposób. Tuż po wylądowaniu na lotnisku we Wrocławiu na rękach członków legnickiego gangu zaiskrzyły kajdanki. Funkcjonariusze z Legnicy i Wrocławia rozbili dobrze zorganizowaną, rodzinną grupę przestępczą, która na masową skalę handlowała twardymi narkotykami oraz kradła luksusowe samochody. W sumie do aresztu trafiło siedem osób – niemal cała rodzina B. z Legnicy.
Karty na okaziciela, szyfry i cztery dziuple. Jak działał rodzinny interes?
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Lubinie oraz legnickiej komendy rozpracowywali przestępcze imperium rodziny B. co najmniej od maja 2024 roku. Gang działał w głębokiej konspiracji na terenie Legnicy, powiatu legnickiego, Głogowa, Leszna i okolicznych miejscowości.
Członkowie szajki używali kart SIM zarejestrowanych na tzw. słupy, posługiwali się pseudonimami a nawet specyficznym, kodowanym językiem. Na czele przestępczego biznesu stali dwaj bracia – Adrian B. oraz Patryk B. Adrian zajmował się zaopatrzeniem, kontaktem z dostawcami i negocjowaniem cen. Z kolei Patryk koordynował wielkie dostawy metamfetaminy oraz dzielił towar na mniejsze porcje.
Machina była ściśle rodzinna: do gangu należał trzeci brat Damian, ich ojciec Ireneusz, matka Jolanta oraz żona Patryka – Patrycja. Przestępcy wykorzystywali cztery mieszkania w Legnicy i okolicach jako magazyny i pakowalnie narkotyków, a matka braci pomagając w biznesie, brała udział w rozliczaniu gotówki.
Prokuratura nie ma wątpliwości. Rzecznik ujawnia kulisy śledztwa
Podczas skoordynowanej akcji w Legnicy oraz na lotnisku we Wrocławiu policjanci przejęli ogromne ilości gotówki, biżuterię, twarde narkotyki, części ze skradzionych aut i ponad 4,6 tys. sztuk nielegalnych papierosów bez akcyzy.
O powadze sytuacji i szczegółach zarzutów mówi prokurator Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy:
– Prokuratura Rejonowa w Lubinie nadzoruje śledztwo prowadzone przez Komendę Miejską Policji w Legnicy dotyczące działalności zorganizowanej grupy przestępczej, obejmującej w dużej mierze członków tej samej rodziny – zajmującej się przede wszystkim obrotem znacznymi ilościami metamfetaminy i marihuany. W toku postępowania ujawniono również wątki dotyczące kradzieży samochodów oraz paserstwa części pochodzących ze skradzionych pojazdów
– wyjaśnia prokurator Liliana Łukasiewicz.
Narkotyki w kilogramach, skradzione auta i eksport do Holandii
Lista grzechów zatrzymanych jest wyjątkowo długa. Samemu Patrykowi B. przedstawiono aż osiem zarzutów. Odpowie nie tylko za udział w gangu i obrót ponad 4,3 kg niebezpiecznej metamfetaminy, ale również za kradzieże z włamywaniem luksusowych aut w warunkach recydywy (m.in. Audi Q5 o wartości 55 tys. zł oraz Mercedesa E220 wartego 147 tys. zł). Planował nawet przerzucić 4 kilogramy metamfetaminy do Holandii!
Swoje za uszami mają też pozostali: Adrian B. wprowadził do obrotu ponad 1,5 kg metamfetaminy, Damian B. handlował marihuaną i metamfetaminą, a żona Patryka – Patrycja – kursowała między magazynami i dostarczała towar dilerom. Rodzice (Jolanta i Ireneusz) magazynowali dla syna niemal 2,7 kg czystej metamfetaminy. Zatrzymano też 7. osobę – Andrzeja P., który kupował od rodziny hurtowe ilości narkotyków na własny handel.
Nikomu nie było do śmiechu. Surowe kary i bezwzględny areszt
Żaden z podejrzanych podczas przesłuchania nie przyznał się do winy. Prokuratura wystąpiła jednak do sądu o najsurowszy środek zapobiegawczy, a Sąd Rejonowy w Lubinie nie miał wątpliwości – cała siódemka trafiła do tymczasowego aresztu na 3 miesiące.
Przestępcza rodzina przeliczyła się w rachunkach. Za udział w zorganizowanej grupie przestępczej i hurtowy handel narkotykami grozi co prawda od 2 do 12 lat więzienia, ale z racji działania w gangu górny wymiar kary wzrasta aż o połowę. Oznacza to, że członkom rodziny B. grozi nawet do 18 lat bezwzględnego więzienia.
Bądź na bieżąco!
Na portalu Legnica.NET każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach w Legnicy. Obserwuj nas w Google News, by nie przeoczyć żadnej informacji.
