Podczas dzisiejszych nabożeństw w kościołach diecezji legnickiej odczytywany jest list pasterski, który nie pozostawia złudzeń co do kondycji kadrowej lokalnego Kościoła. Dane są alarmujące: w ciągu ostatnich piętnastu lat liczba kapłanów w regionie zmniejszyła się o ponad 70 osób, co wymusza wprowadzenie nadzwyczajnych rozwiązań duszpasterskich.
Skala kryzysu: Porównanie, które daje do myślenia
Biskup w swoim słowie do wiernych posłużył się wymownym zestawieniem: w ciągu ostatnich piętnastu lat liczba kapłanów w diecezji skurczyła się o ponad 70 osób. Choć nie oznacza to fizycznego zamknięcia siedemdziesięciu placówek, hierarcha podkreśla, że ubytek ten odpowiada liczbowo pełnej obsadzie personalnej kilkudziesięciu sąsiednich parafii. To tak, jakby z mapy duszpasterskiej regionu nagle zniknęli wszyscy duchowni obsługujący kilkanaście dekanatów.
Rewolucja w grafikach mszy świętych
Najważniejszym punktem listu jest zapowiedź praktycznych zmian, które dotkną każdego wiernego. Ze względu na przepracowanie księży, którzy coraz częściej muszą obsługiwać kilka miejscowości naraz, konieczna staje się redukcja liczby odprawianych nabożeństw.
Wierni muszą przygotować się na nową rzeczywistość:
- Ograniczenie liczby mszy: Godziny nabożeństw będą dostosowywane do fizycznych możliwości malejącej grupy kapłanów.
- Niedziele bez Eucharystii na miejscu: W wielu mniejszych kościołach i kaplicach niedzielna msza święta będzie sprawowana jedynie raz lub dwa razy w miesiącu.
- Konieczność dojazdów: W pozostałe niedziele wierni będą zachęcani do udawania się do większych ośrodków parafialnych.
Wezwanie do modlitwy i odpowiedzialności świeckich
List odczytywany w Niedzielę Dobrego Pasterza to nie tylko diagnoza problemów, ale też apel o zmianę postaw. Biskup podkreśla, że odpowiedzialność za przyszłość Kościoła musi zostać rozłożona na całą wspólnotę, a nie tylko na barki przeciążonych kapłanów.
Duchowny wzywa do żarliwej modlitwy o nowe powołania, ale też do „przebudzenia świeckich”. Nowe, pełne wyzwań czasy wymagają zaakceptowania zmian w strukturze parafialnej i większego zaangażowania wiernych w podtrzymywanie życia religijnego tam, gdzie stała obecność księdza staje się niemożliwa.

Szczęść Boże,
Nie ma ksiezy na zapas ponieważ młodzi chłopcy nie widzą w księżach autorytetu dobrego pasterza. U wielu księży niestety wkradła sie byle jakość ,
byle jakość w liturgi przede wszystkim.
Byle jakość w byciu kapłanem.
Straszne to jest , straszne jak sie widzi podejście ksiezy do tego do czego sa powołani.
Oczywiście sa ksieża gorliwi i z prawdziwego zdarzenia, jednak w większości niestety sa „bylejacy” .