Doszło do zwrotu w sprawie koszmarnego wypadku z 16 października 2026 roku na drodze wojewódzkiej nr 364 między Jerzmanicami-Zdrojem a Pielgrzymką. Sąd Okręgowy w Legnicy w całości uwzględnił zażalenie Prokuratora Rejonowego w Złotoryi na wcześniejszą decyzję sądu niższej instancji, który wypuścił 49-letniego sprawcę tragedii do domu za poręczeniem majątkowym i dozorem policji.
Sąd odwoławczy podzielił obawy śledczych, że wizja surowej kary mogłaby skłonić podejrzanego Grzegorza Z. do ucieczki lub ukrywania się przed wymiarem sprawiedliwości. Mężczyzna został natychmiast odizolowany i trafił za kraty.
Pośpiech, klakson i wyprzedzanie na oślep
Do tragedii doszło w piątkowe popołudnie, około godziny 15:50. Grzegorz Z. wracał z pracy do Jerzmanic-Zdroju. Jak sam tłumaczył podczas przesłuchania, bardzo spieszył się na godzinę 16:00, bo w domu czekał na niego umówiony hydraulik.
Na drodze dogonił sznur pojazdów jadących za ciężarówką. Zdenerwowany wolną jazdą 49-latek zaczął trąbić na kierowcę jadącej przed nim skody, po czym gwałtownie go wyprzedził i bez upewnienia się, czy ma wystarczająco dużo miejsca, wyskoczył na przeciwległy pas, by ominąć ciężarówkę.
Z przeciwka prawidłowo jechał seat ibiza. Za kierownicą siedziała 25-letnia kobieta w 8. miesiącu ciąży, na fotelu pasażera jej mąż, a z tyłu jego 14-letni syn. Doszło do druzgocącego, czołowego zderzenia. Seat wpadł do rowu, a audi sprawcy stanęło w poprzek jezdni, w które dodatkowo uderzyła skoda. Cały przebieg zdarzenia nagrała kamera zamontowana w skodzie.
Sąd Okręgowy w Legnicy podzielił obawy prokuratora co do tego, że surowa kara, jaka grozi podejrzanemu, może być powodem podjęcia przez niego próby utrudniania postępowania, np. poprzez ukrycie się przed organami wymiaru sprawiedliwości. To jednoznacznie przemawiało za zastosowaniem izolacyjnego środka zapobiegawczego
— informuje prok. Liliana Łukasiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
Lekarz walczył o dziecko. Sprawca wyszedł bez szwanku
Skutki skrajnie nieodpowiedzialnego manewru okazują się tragiczne. 25-letnia kobieta doznała potężnych obrażeń i zmarła podczas reanimacji na miejscu wypadku. Przybyły na miejsce lekarz podjął natychmiastową próbę ratowania nienarodzonego dziecka poprzez cięcie cesarskie, jednak życia maluszka nie udało się uratować.
Mąż zmarłej, z odmą opłucnową oraz licznymi złamaniami kości czaszki, klatki piersiowej, miednicy i nóg, został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala w Legnicy, gdzie nadal walczy o powrót do zdrowia. Jego 14-letni syn oraz kierowca skody nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Co uderzające, sam sprawca wypadku – Grzegorz Z. – wyszedł ze zderzenia niemal bez szwanku.
Grozi mu nawet do 20 lat więzienia
Kierowca audi w chwili wypadku był trzeźwy, ale wstępne badanie śliny testerem wykazało obecność środków odurzających. Śledczy pobrali próbki krwi i oczekują na wyniki badań toksykologicznych.
Podejrzany przyznał się do winy, wyraził skruchę i złożył wyjaśnienia, zaprzeczając jednak, jakoby zażywał narkotyki. Obecnie przedstawiono mu zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa i spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym (art. 177 § 2 k.k.), za co grozi do 8 lat więzienia. Jeśli jednak badania krwi potwierdzą obecność narkotyków w organizmie Grzegorza Z., kwalifikacja czynu zostanie zaostrzona – w takim przypadku kara wyniesie od 5 do nawet 20 lat pozbawienia wolności.
Ciało zmarłej kobiety zostało skierowane na sekcję zwłok do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Złotoryi.
Bądź na bieżąco!
Na portalu Legnica.NET każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach w Legnicy. Obserwuj nas w Google News, by nie przeoczyć żadnej informacji.
