Trener Janusz Niedźwiedź ma w swojej talii całkiem sporo mocnych kart, ale gdy tradycyjne zagrania przestają wystarczać, na murawę wchodzi on – niezawodny joker. W starciu 7. kolejki Betclic 1 Ligi Miedzianka długo wisiała nad przepaścią, grając w osłabieniu i przegrywając z Chrobrym Głogów. Gdy wydawało się, że derbowy rewanż zakończy się bolesną porażką, w samej końcówce błysnął Marcel Mansfeld, wyciągając zespół spod topora i ratując cenny punkt na Stadonie Miejskim im. Orła Białego.
Czerwona kartka i walka w osłabieniu
Przed pierwszym gwizdkiem sztab szkoleniowy musiał dokonać korekt w składzie. Do kadry meczowej po kontuzji powrócił co prawda Juliusz Letniowski, ale z urazem wciąż mierzył się Jakub Serafin. W wyjściowej jedenastce zastąpił go Igor Korczakowski.
Początek meczu przyniósł wzajemne badania sił. W 7. minucie po podaniu Kacpra Tabisia groźnie uderzał Jakub Lis, trafiając minimalnie obok słupka, a chwilę później Miedź próbowała odpowiedzieć, kiedy to zza szesnastki nad poprzeczką przymierzył Zvonimir Petrović. Kluczowy moment pierwszej odsłony wydarzył się w 27. minucie. Igor Maliszewski sfaulował taktycznie Kelechukwu Ibe-Tortiego. Sędzia Mateusz Piszczelok po analizie VAR zmienił pierwotną żółtą kartkę na czerwoną, eliminując młodzieżowca Miedzi z dalszej gry i pozostawiając gospodarzy w dziesiątkę.
Pomimo osłabienia legniczanie nie zamierzali się murować. Gra toczyła się w twardych warunkach, choć brakowało konkretów pod obiema bramkami i do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis.
Poprzeczka ratuje Miedź, Chrobry obejmuje prowadzenie
W przerwie trener Janusz Niedźwiedź dokonał roszady, posyłając w bój Milosa Jovicicia w miejsce Korczakowskiego. To właśnie zmiennik mógł dać gospodarzom prowadzenie w 61. minucie, gdy huknął zza narożnika pola karnego – futbolówkę z samej linii bramkowej wybił jednak głową Jakub Grić. Cztery minuty później po centrze Asiera Córdoby główkował Myroslav Mazur, lecz prosto w ręce Krzysztofa Bąkowskiego.
Goście z Głogowa z biegiem czasu coraz mocniej naciskali. W 73. minucie ze sporego dystansu uderzył Beniamin Czajka, a piłka po jego strzale obiła poprzeczkę bramki Miedzi, ratując miejscowych przed utratą gola. Co się odłożyło, stało się chwilę później. W 77. minucie po sporym zamieszaniu w szesnastce Sebastian Strózik zagrał do Jakuba Lisa, który zwiódł obrońców i mocnym uderzeniem otworzył wynik spotkania.
Ucieczka spod topora w ostatniej chwili
Przegrywający i grający w dziesięciu gospodarze rzucili wszystkie siły do ataku. W 84. minucie minimalnie pomylił się Mateusz Grudziński, a chwilę później uderzenie głową Gustafa Norlina bez trudu wyłapał Bąkowski. W doliczonym czasie gry nie popisał się także Mazur, główkując po rzucie rożnym wysoko nad poprzeczką.
Gdy wydawało się, że trzy punkty pojadą do Głogowa, nadeszła szósta minuta doliczonego czasu. Aktywny Grudziński posłał precyzyjną wrzutkę z lewej flanki wprost na piąty metr, gdzie idealnie odnalazł się wprowadzony z ławki Marcel Mansfeld. Niemiecki napastnik zrobił dokładnie to, czego oczekuje się od klasowego jokera – wpakował piłkę do siatki, doprowadzając kibiców do ekstazy i ratując remis w ostatnich sekundach meczu.
Komentarz redakcji
Kompleks Chrobrego do przełamania. Jeśli Miedź celuje w Ekstraklasę, takie mecze musi wygrywać
Choć wyszarpany w ostatnich sekundach remis w osłabieniu należy szanować, głębsza analiza derbowej rywalizacji z Chrobrym Głogów musi dać sztabowi szkoleniowemu do myślenia. Ekipa z Głogowa od dłuższego czasu wyrasta na jednego z najbardziej uciążliwych, wręcz koszmarnych rywali dla legniczan. Sytuacja ta stała się szczególnie widoczna, odkąd stery w Chrobrym przejął trener Łukasz Becella, który potrafi doskonale poukładać zespół tak, by napsuć krwi faworytom i zamienić derby w niezwykle trudną, fizyczną batalię.
Tyle że aspiracje Miedzi Legnica w tym sezonie sięgają znacznie wyżej niż tylko ratowanie punktów w doliczonym czasie gry na własnym stadionie. Awans do PKO BP Ekstraklasy nie rodzi się z łatwych zwycięstw nad teoretycznie słabszymi – on wymaga przede wszystkim przełamywania czarnych serii i znajdowania patentu na rywali, którzy regularnie stawiają twarde warunki. Drużyna z ambicją dołączenia krajowej elity musi umieć przechylać szalę na swoją korzyść w takich starciach, nawet grając w osłabieniu. Jeśli Miedzianka chce w tym roku realnie powalczyć o awans, mecze z tak niewygodnymi przeciwnikami jak Chrobry, musi w przyszłości rozstrzygać na własną korzyść.
Bądź na bieżąco!
Na portalu Legnica.NET każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach w Legnicy. Obserwuj nas w Google News, by nie przeoczyć żadnej informacji.
