Wczoraj, około godziny 14:50, do Komendy Miejskiej Policji w Legnicy wpłynęło zgłoszenie o kradzieży. Kobieta poinformowała, że przy Placu Słowiańskim, gdzie bawił się jej 10-letni syn, skradziono saszetkę zawierającą telefon komórkowy, klucze i kartę bankomatową. Sprawca wykorzystał chwilową nieuwagę dzieci.
Co więcej, złodziej skontaktował się z matką chłopca, oferując zwrot skradzionych rzeczy w zamian za gotówkę. Kobieta wykazała się niezwykłą przytomnością umysłu – zawiadomiła policję, jednocześnie umawiając się ze sprawcą na przekazanie przedmiotów.
Dzięki natychmiastowej reakcji dyżurnego KMP Legnica, na miejsce skierowano zarówno patrol interwencyjny, jak i kryminalny. Funkcjonariusze, dzięki precyzyjnemu rozeznaniu sytuacji, skutecznie zatrzymali 27-letniego mieszkańca Legnicy. Mężczyzna próbował uciec z miejsca spotkania, nie reagując na polecenia policjantów.
Przy zatrzymanym ujawniono i zabezpieczono wszystkie skradzione przedmioty należące do 10-latka. Podczas kontroli osobistej znaleziono również susz roślinny, który po wstępnych badaniach wykazał pozytywny wynik na obecność marihuany. Policjanci zabezpieczyli także inne przedmioty, które najprawdopodobniej pochodziły z kradzieży. Mężczyzna został osadzony w policyjnej celi.
Dzięki czujności matki i błyskawicznej reakcji legnickich policjantów, skradzione mienie zostało odzyskane, a podejrzany o kradzież i posiadanie środków odurzających trafił w ręce sprawiedliwości. Wkrótce mężczyźnie zostaną przedstawione zarzuty.

Mieszkańcy od dawna zgłaszają problem z Sebastianem Kowalińskim, który swoimi działaniami stwarza zagrożenie dla otoczenia. Malował budynek Urzędu Skarbowego w Legnicy, niszczył samochody, zaczepiał młode dziewczyny pod szkołą, a mimo to unika odpowiedzialności, powołując się na rzekome problemy psychiczne. Jak długo jeszcze władze będą przymykać na to oko? Gdzie jest policja, pomoc społeczna, kurator? Kto w końcu zadba o bezpieczeństwo zwykłych ludzi?